<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Dom Sawanl</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl</link>
<description> Dom Sawanl</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Narodziny</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=103#p103</link>
<guid isPermaLink="false">103@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Podniosła się z kolan, gdy Keria bliżej podeszła i czystym ramieniem ją objęła. Spojrzeniem powiodła po grupie pracowników co wokół boksu się zebrali.<br /><em><span style="color: green">- On nie jest chory Kerio. Przypatrz się dobrze, popatrz na nich co oni zobaczyli, a co tak w ich twarzach teraz jest widoczne, a sama ten cud zdołasz pojąć. Nie wiem tylko czy błogosławieństwem dla nas będzie. Ale pozostaje mi wierzyć, że to doskonała wróżba dla domu naszego domu, a jeśli odważę się wybiec dalej w przyszłość, to i dla naszego królestwa. Przypatrz się dobrze. </span></em> - szepnęła twarz przybliżając do Kerii, a drugim ramieniem wskazując srebrem mieniące się oczy źrebaka.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 31 Marzec</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 31 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Cahil</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=102#p102</link>
<guid isPermaLink="false">102@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[*A więc i Cahil wstał. Wyciągnął się jeszcze na boki aby kości wyprostować, w między czasie rzekł* - <span style="color: #800000">tak tak, już idę</span>. *Ruszył powoli przed siebie i za klamkę chwycił. Wychodząc przez drzwi głowinę schylił aby nią o framugę nie zaczepić. Spojrzał na służkę i wyszczerzył się. Widząc jej zdenerwowanie myśli różne do głowiny mu przychodziły* - <span style="color: #800000">a pomożesz mi się umyć Panienko</span> ? *durny uśmiech zawędrował na jego lico. Spoglądał jej prosto w oczęta i oczekiwał*]]></description>
<pubDate>Czwartek 27 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 27 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Cahil</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=101#p101</link>
<guid isPermaLink="false">101@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przez chwilę za drzwiami panowała cisza. Najwyraźniej młoda, niedoświadczona jeszcze służąca zmieszała się i nie wiedziała co zrobić, bo odpowiedź nadeszła, lecz bez spodziewanego pozwolenia na wejście do środka. Czy mogła więc otworzyć drzwi? Doszła do wniosku, że jednak nie, więc ponownie odezwała się zza drzwi.<br />- Pozwolisz zatem za mną, Panie? Wszystko już przygotowane. - <br /><br />Przykazano jej by zaprowadziła Gościa do komnat łaziebnych i uczyniła posługi, jeśli takowe życzenie zostanie wyrażone i odprowadzić Cahila do Jego komnat. Nie więcej jak dwudziestoletnia, jasnooka dziewczyna pracowała tutaj od niedawna, nadal onieśmielona. Starała się jednak, zdeterminowana by jak najlepiej wykonać swoje obowiązki.]]></description>
<pubDate>Czwartek 27 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 27 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Narodziny</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=100#p100</link>
<guid isPermaLink="false">100@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: grey">Matka źrebięcia spokojnie stała przy swym ledwo co narodzonym dziecku, bokami jeszcze ciężko pracując i oddech gorący wypuszczając spomiędzy rozwartych nieznacznie szczęk, lecz z każdą mijającą chwilą coraz bardziej wyciszona była, jakby trudy porodu odpływały w niepamięć, a w ciało na nowo wstępowały kolejne pokłady siły. Młodziak zaś, zdołał w końcu na równe nogi stanąć i teraz tylko chybotał się śmiesznie na nich, jakby los zastanawiał się, czy na nowo źrebię na ziemię powalić, czy może dać mu już pewniej ustać na cienkich, drobnych kończynach. Oczy jego już całkowicie płynnym srebrem lśniły, przesłaniającym w pełni gałkę oczną i sprawiając coraz większe wrażenie, że koń ten nie jest zwykłym tworem z krwi i kości, lecz czymś więcej, czymś magicznym i niespotykanym. Niezwykłość sytuacji zdawali się już pojmować i stajenni chłopcy wraz ze służbą rodu Sawanl, której to coraz bardziej przybywało w pomieszczeniu, wskazując na fakt, iż wieść o narodzinach źrebięcia nad wyraz szybko rozprzestrzeniła się po okolicznych terenach.</span>]]></description>
<pubDate>Czwartek 27 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 27 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Kartz</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=99#p99</link>
<guid isPermaLink="false">99@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Z przyjemnością. Niespecjalnie uśmiechałoby mi się wracać teraz do Taishien, by rankiem znów pojawić się w Samotnej. Pod względem podróży jestem niestety straszliwie wygodnicka.<br />Uśmiechnęła sie przepraszająco, pomstując w myślach na tych, którzy ostatnimi czasy zmuszali ja do kursowania w kółko pomiędzy Taishien, Hedinsey, a nawet Messyną. Co sannevskie lasy, to jednak najlepsze, cisza i spokój, a do tego chcą jej jeszcze&nbsp; płacić. Jakoś jej przez myśl nie przeszło, że właśnie po to, by tę cisze i spokój pomagała zagwarantować,&nbsp; postanowiono ją tu w ogóle zatrudnić.<br /><br />// Aj, przepraszam, że dopiero teraz, a co z tymi przenosinami na forum główne? Bo nie wiem, czy mam sie wstrzymywać z &quot;aktywnością' do tego czasu?//]]></description>
<pubDate>Âroda 26 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 26 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Cahil</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=98#p98</link>
<guid isPermaLink="false">98@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[*mężczyzna wyszczerzył się i powiedział sobie w głowinie* <span style="color: #800000">coraz bardziej mi się tu podoba...</span> *spojrzał na drzwi, w jego ciele mieszały się dwa uczucia, chęć sprawdzenia wszelakości owego miejsca oraz to czy nie jest to podpucha. Coś nie tak lekko z nim było bo znów w myślach jego nastąpiły słowa* - <span style="color: #FF9900">Cahil bądź grzeczny i odpowiedz jej ładnie...</span> *Cahil skinął głowiną jakby sam do siebie zgadzając się na coś i powiedział* - <span style="color: #800000">tak, kąpiel życzyłem sobie.</span>]]></description>
<pubDate>Âroda 26 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 26 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>I co dalej?</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=96#p96</link>
<guid isPermaLink="false">96@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[opisze, opisze ;)]]></description>
<pubDate>Âroda 26 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 26 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>I co dalej?</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=95#p95</link>
<guid isPermaLink="false">95@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Noo, kochani, trzeba to jakoś rozruszać, bo nam Dom w stagnację popada, a to nigdy nie jest nic dobrego.<br />Jakieś pomysły?<br /><br />Aesso, nie zajęłabyś się może Kapliczką Zanne? Wiesz, jakieś opisy, coś...<br />Sil, zechciałabyś w wolnej chwili opisać dwie pozostałe komnaty gościnne?<br />Sal... taaa, mogę sobie pisać, że chciałabym żebyś chociaż zaglądał na forum ale i tak nie przeczytasz bo nie zaglądasz, nie? -.-<br />Ja muszę zająć się organizacją stadniny na głównym forum...]]></description>
<pubDate>Wtorek 25 Marzec</pubDate>
<comments>Wtorek 25 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Narodziny</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=94#p94</link>
<guid isPermaLink="false">94@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Gdy tylko klacz swój łeb z jej kolan zabrała, by ku malcowi się zwrócić, tropicielka podniosła się ostrożnie, obserwując matkę i źrebię. Odwróciła się by poprosić kogoś z zebranych o przyniesienie kilku rzeczy. Otworzyła już usta, lecz widząc, że nikt najmniejszej uwagi na nią nie zwraca, wzrok niemalże nabożny w źrebię wbijając, zamknęła ja i odwróciła by ponownie spojrzeć na nie, zaniepokojona. Teraz dostrzegła to, co wcześniej umknęło zmęczonym zmysłom. Jednak umysł sceptyka, jakim niewątpliwie była Keria, zgoła odmiennie zinterpretował to, co zobaczyła. Srebrzystą poświatę uznała za bielmo, które zasnuwało oczy, a guz za zniekształcenie. No i pięknie.<br />-<span style="color: green"> Oby nie samotna.</span> - Westchnęła w odpowiedzi na słowo Silestry i potrząsnęła głową. -<span style="color: green"> Oby chociaż matce nic nie było...</span> - Ostrożnie podeszła bliżej by przyjrzeć się uważniej źrebakowi, w myślach już układając plany szybszego sprowadzenia medyka.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 21 Marzec</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 21 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Kartz</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=93#p93</link>
<guid isPermaLink="false">93@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-<span style="color: green"> Nie przesadzaj z tymi zaszczytami, Kartzhein. Przynajmniej póki nie posmakujesz tego, o czym do tej pory jedynie rozmawiałyśmy. Ale przyznam, że i mi przyjemność sprawia myśl o naszej współpracy i wcale nie skłamię, jeśli powiem, że Silestra także się ucieszy.</span> -&nbsp; Odwzajemniła uśmiech, także wstając i zamykając Jej dłoń w zdecydowanym choć nie niedelikatnym uścisku. - <span style="color: green">Przyjmiesz naszą gościnę na dziś, nim jutro pokażę Ci Twoje kwatery i oprowadzę po Stadninie?</span>]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 21 Marzec</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 21 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Cahil</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=92#p92</link>
<guid isPermaLink="false">92@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Przygotowanie chwilę potrwa, Panie. Poczekaj tutaj, a ja dam znać służbie i za chwilę ktoś po Ciebie przyjdzie. - <br />Strażnik skłonił się lekko, tak nieznacznie jak tylko pozwalała mu grzeczność.<br />- Jeśli zatem nie jestem już potrzebny, wrócę do swoich obowiązków. - <br />I tyle było z tej grzeczności, jako, że wypowiedź mężczyzny stwierdzeniem, nie pytaniem była, a on sam opuścił komnatę.<br /><br />Po dłuższej chwili rozległo się pukanie do drzwi i cichy, kobiecy głos zza nich dobiegł.<br />- Panie? Życzyłeś sobie kąpieli?]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 21 Marzec</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 21 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Kartz</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=91#p91</link>
<guid isPermaLink="false">91@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-Dziękuje- spojrzała uważnie najpierw na swój łuk, potem z wdzięcznością na Kerię. Tak mały, zdawałoby się uczyniła gest, a Kartz od razu poczuła się jakby.. ważniejsza.<br />-Zgadzam sie na wszystkie warunki, zarówno na płacę jak i obowiązki. To naprawdę czysta przyjemność i szalony zaszczyt móc pracować z takimi istotami jak Wy. Mogę tylko zapewnić, że dołożę wszelkich starań, by okazać się wartą zarówno pokładanego we mnie zaufania jak i owych trzystu sztuk złota.<br />Uśmiechała się szeroko i szczerze, powodów w końcu do tego trochę się zebrało. Wstała i wyciągnęła dłoń do Kerii.]]></description>
<pubDate>Czwartek 20 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 20 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Kartz</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=90#p90</link>
<guid isPermaLink="false">90@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-<span style="color: green"> Samotne noce pod gwiazdami raczej Ci nie grożą, no chyba, że będziesz tego chciała.</span> - Odparła, wyraźnie rozbawiona słowami Gościa. Potrząsnęła głową, jakby przecząc takiej wizji, lecz zanim zdążyła się odezwać, rozległo się pukanie do drzwi.<br />-<span style="color: green">Proszę!</span> - Do pokoju wszedł Strażnik, z łukiem i kołczanem Kartz w rękach. Spojrzał pytająco na Kerię, a po jej uśmiechu i skinięciu głową, wręczył broń właścicielce. <br />-<span style="color: green"> Dziękuję, Thomie.</span> - Gdy mężczyzna wyszedł, Keria ponownie skupiła uwagę na kobiecie.<br />- <span style="color: green">Wracając do tematu. Zakwaterowanie na miejscu, w pobliżu stajni. Kwatery nie luksusowe, ale wygodne. Do obowiązków Strażnika zalicza się przede wszystkim pilnowanie czy nikt niepowołany nie kręci się po terenie, regularne objazdy ziem Samotnej, w razie potrzeby pomoc przy zwierzętach, a co się z tym wiąże uprzednia nauka opieki nad nimi. Do obowiązków trenera łucznictwa należy przeprowadzanie regularnych ćwiczeń z pozostałymi Strażnikami i pracownikami Samotnej, a także ewentualne lekcje, gdy ktoś zgłosi się na naukę. Jeśli interesują Cię takie warunki, możemy mówić o trzystu sztukach złota tygodniowo.*</span> - Umilkła, przyglądając się uważnie Kartz. Choć oczy uśmiechały się, twarz była poważna. Czekała na reakcję.<br /><br />//* Mechanicznie to 30000sz tygodniowo.]]></description>
<pubDate>Âroda 19 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 19 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Narodziny</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=89#p89</link>
<guid isPermaLink="false">89@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Chwile końcowe porodu w uldze które już delikatnie ciao Talani obejmowała, minęły zadziwiająco szybko. Jakby cały poród w określonym czasie się miał zmieścić i nagle wiedząc, że opóźnił, teraz przyspieszył. Maleństwo wreszcie leżało na sianie, nieporadne ruchy wykonywało, by na chudych nóżkach stanąć, które wciąż się gięły, niczym gałązki przez wiatr uginane. Talani była najbardziej zajęta obserwowaniem konczyń źrebaka, martwiąc się że któraś może być uszkodzona, więc nagły głos, na wpół urwany który za nią się rozległ jakby komuś powietrza brakło uwagę jej zwrócił. Uniosła głowę i obejrzała się. Zmarszczyła brwi widząc niedowierzanie malujące się na twarzy mężczyzny co palcem źrebie pokazywał. Zwróciła się znów ku zwierzęciu i dopiero teraz zauważyła narośl na jego głowie. Czuła jak to samo niedowierzanie co u mężczyzny rysy jej zmienia, a oczy szeroko się otwierają. Coś w gardle ją ścisnęło, nie pozwalając oddechu złapać, a zimny dreszcz na przemian z gorącym po jej ciele wędrował. Ostrożnie, z wahaniem olbrzymim wyciągnęła dłoń i zawahała się, cofając ją. Nie umiała myśli pozbierać, które teraz w jej głowie szalały niczym bałwany o klif się rozbijające. Co to znaczyło dla nich, dla ich rodziny? Symbol Królestwa narodzony na ich ziemi, ziemi Sawanl i o tym zapomnieć nie mogła, na ziemi Namiestnika. Dziwnym było, że nagle jej myśli ku niemu pobiegły, ale nagle pożałowała, że nie mógł być świadkiem tych narodzin. Może właściwie by to ocenił, może potrafił konsekwencje takich narodzin w jasności swego umysłu ogarnąć. Odetchnęła głęboko, wiedząc już do kogo po radę się udać i dopiero teraz spokój na nią spłynął. Doń wyciągnęła i placem musnęła narośl, szepcząc cicho.<br /><em><span style="color: green">- Gwiazda. </span></em>]]></description>
<pubDate>Âroda 19 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 19 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Kartz</title>
<link>http://www.sawanl.pun.pl/viewtopic.php?pid=88#p88</link>
<guid isPermaLink="false">88@http://www.sawanl.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-Cóż, nie jestem osoba specjalnie wybredną, to jest nie muszę sypiać w królewskich komnatach, aby zaznać odpoczynku. Nie będę jednak ukrywać, że samotnych nocy pod gwiazdami wolę unikać, zwłaszcza zimą, gdy panuje ten okropny chłód i nigdy nie wiadomo, czy&nbsp; ewentualna istota, która podkrada się, gdy śpimy, robi to w celach bardziej konsumpcyjnych niż towarzyskich.<br />*Kobieta zdawała się mieć najwyraźniej jakąś manię na punkcie bycia zjedzonym, trudno jednak stwierdzić, czy był to efekt traumatycznych przeżyć z przeszłości, czy też skutek opowiadania dzieciom niewłaściwych dla ich wieku bajek na dobranoc. Uśmiechała się jednak łagodnie, toteż niełatwo ocenić, na ile mówiła poważnie.*<br />-Oczywiście, rzecz ma się zupełnie inaczej, kiedy jestem na służbie, całkowicie rozbudzona, czujna.. i uzbrojona. Dlatego, jeżeli taka jest Twoja wola, myślę, że mogę podjąć się pracy w ochronie terenów &quot;Samotnej&quot; i trenerki, jeżeli znajdzie się ktoś, kogo mogłabym trenować.]]></description>
<pubDate>Wtorek 18 Marzec</pubDate>
<comments>Wtorek 18 Marzec</comments>
</item>
</channel>
</rss>
